Kawa z automatu to samo zło?

Kawa i herbata z Wawra. Najlepsze gatunki herbat liściastych oraz wspaniałe kawy ziarniste

Możemy śmiało powiedzieć, że automaty z przysmakami mamy już wszędzie. Polacy pokochali korzystanie z nich.

Znajdziemy je na stacjach benzynowych, w zakładach pracy, na uczelniach, dworcach. Wszędzie tam, gdzie można wstawić maszynę vendingową.

No i tak samo jak grzyby po deszczu rośnie ich popularność, tak samo szybko podnoszą się głosy, że to samo zło, to świństwo, chemia i trutka na szczury.

Wawerska sprawdza – jak to smakuje

Okazuje się, że nie do końca jest tak źle. Automaty te dzielą się na dwie grupy, te które mają prawdziwy młynek do kawy w środku i te, które go nie posiadają.

Z tych pierwszych napój będzie prawie tak samo dobry, jak przyrządzony w domu, a czasami nawet może okazać się, że jest lepszy.

Tam, gdzie otrzymujemy napój zrobiony z proszku, to rewelacji byśmy nie oczekiwali. Dostajemy bowiem raczej napój kawopodobny, który poza chemią, nie ma dla nas zbyt dużo do zaoferowania.

No dobrze, ale jak je rozpoznać?

Wawerska wie, że możliwości są dwie.

Pierwsza taka, że producent na pewno się pochwali tym, że kawa jest prawdziwa, świeżo mielona.

Otrzymamy taką informację wprost (napis na automacie), albo szukajmy na automacie literki E i informacji o rodzaju kawy (arabica, robusta).

Druga opcja to sprawdzenie „słuchowe”, co prawda to już po fakcie, ale może uda wam się i ktoś będzie przed wami kupował.

Młynek do kawy zawsze słychać 😉 więc jak mieli ziarna to go usłyszycie.

Powodzenia i życzymy wam dobrych wyborów. Z naszych obserwacji wynika, że opcje z młynkiem zazwyczaj znajdują się na stacjach benzynowych, cała reszta to raczej kawa z proszku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *